"Ja maluczki, brat Franciszek pragnę naśladować życie i ubóstwo najwyższego Pana naszego Jezusa Chrystusa i Jego Najświętszej Matki i wytrwać w nim
aż do końca."

św. Franciszek

40 DNI, POPIÓŁ I KAMIENIE W SERCU (fragment)

[…] W Środę Popielcową możemy usłyszeć słowa: „Prochem jesteś i w proch się obrócisz”. To są słowa wyjęte z pierwszej księgi Pisma Świętego (Rdz 3,19). Pomyślmy, jakie mogą być nasze reakcje na te słowa? To brzmi jak wyrok wydany na człowieka — bardzo krótki, ale treściwy, budzący respekt, a może nawet grozę. Słowa te odnoszą się do całego człowieka, bowiem proch jest symbolem całego człowieka. Upewnia nas o tym Kohelet: „Wszystko idzie na jedno miejsce: powstało wszystko z prochu i wszystko do prochu znów wraca” (Koh 3,20). Chciałoby się powtórzyć za pewnym filozofem, że człowiek jest „Dasein zum Tode”„bytem ku śmierci”. Kiedy wpatrujemy się w proch ziemi, tak można pomyśleć. Proch jest bowiem bardzo mały, jego ziarnka są podobne jedno do drugiego. To także symbol podatności na wszystko — proch jest przenoszony przez wiatr, deptany przez ludzi czy zwierzęta. Jest także symbolem zagubienia i braku pomysłu na życie - jest bowiem bezkształtny, jałowy, szary i kruchy. W końcu jest symbolem znikomości. To dlatego też, gdy umrzemy, ksiądz na naszą trumnę czy urnę rzuci odrobinę ziemi i powtórzy dokładnie te same słowa mówiące o przemijalności i kruchości ludzkiego życia. Doda jednak coś więcej, co nie tyle uzupełnia słowa z Księgi Rodzaju, ile niemalże przewraca ich przesłanie przez swoje wielkanocne ‘uzupełnienie': „... Ale Pan Cię wskrzesi w dniu ostatecznym. Żyj w pokoju”. A więc nie tyle „byt ku śmierci”, co „byt ku życiu”...?

 

Proch dość często występuje w Biblii, ale nie tylko jako symbol pokuty. Gdy mowa o pokutowaniu - to czytamy o Jozuem, który rozdarł swoje szaty, padł przed Arką Przymierza i posypał głowę swoją i starszych Izraela popiołem (Joz 7, 6). Popiół, proch, to jednak także symbol porażki — gdy Filistyni pokonali wojska izraelskie i zabrali Arkę Przymierza, w tej walce zginęli m.in. synowie Helego. Wtedy pewien człowiek z pokolenia Beniamina, w podartym ubraniu i z głową pokrytą ziemią przynosi te wiadomości Helemu (1 Sam 4, 12). Także przyjaciele Hioba, gdy zobaczyli co się stało, rozdarli szaty i posypali swoje głowy prochem (Hi 2, 12). Proch jest też symbolem pokonania wroga, a nawet wdeptania, wtłoczenia go w ziemię. Oto czytamy u Izajasza, że: „Moab będzie rozdeptany u siebie (...) Niezdobytą twierdzę twoich murów On zgniecie, zwali, zrzuci w proch na ziemię” (Iz 25, 11-12). U tego samego proroka czytamy także: „Bo On poniżył przebywających na szczytach, upokorzył miasto niedostępne, upokorzył je aż do ziemi, sprawił, że w proch runęło” (Iz 26,5). Czytamy także: „I będą królowie twymi żywicielami, a księżniczki ich twoimi mamkami. Twarzą do ziemi pokłon ci będą oddawać i lizać będą kurz z twoich nóg. Wtedy się przekonasz, że Ja jestem Pan, kto we Mnie pokłada nadzieję, wstydu nie dozna” (Iz 49, 23). Z kolei prorok Micheasz zapowiada zawstydzenie wrogów Syjonu w słowach: „Gdy to ujrzy nieprzyjaciółka moja, wstydem się okryje ta, która mówiła do mnie: ‘Gdzie jest Pan, twój Bóg?' Oczy moje będą patrzeć na nią: teraz będzie zdeptana, jak błoto uliczne” (Mi 7, 10). Tak więc możemy powiedzieć, że proch jest symbolem nie tylko przemijania życia i pokuty, ale tego wszystkiego, co się na to życie składa - różnych doświadczeń, a więc — powtórzmy — jest to symbol całego człowieka.

 

Człowiek jest istotą przemijającą. Mało tego! My o tym wiemy. Wiemy także do czego zostaliśmy powołani. Aby sobie o tym powołaniu przypomnieć, na nowo je sobie uświadomić — potrzebujemy właśnie wyjścia na pustynię, zmierzenia się z Goliatem, spotkania Jonasza, wejścia na Górę, czy także posilania się tylko chlebem i wodą. W końcu - człowiek potrzebuje spotkania Jezusa. [...]

NORBERT FREJEK SJ

 

 

 

 

 

Migawki z naszej budowy

 

IMG_0466 IMG_0471 IMG_0472 IMG_0480 IMG_0481 IMG_0483 IMG_0484 IMG_0486 IMG_0488 IMG_0490 IMG_0526 IMG_0528

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Sandomierskie Klaryski

 

IMG_2484 Klasztor_Sandomierz_09 Kosciol_Seminaryjny_1 Klasztor_Sandomierz_06 IMG_2489 Sandomierz_05 Sandomierz_27 Klasztor_Sandomierz_10 Sandomierz_03 Klasztor_Sandomierz_27 IMG_2601 IMG_2479 Sandomierz_07

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Pasterz Diecezji Sandomierskiej życzliwym słowem zachętą i zaproszeniem utorował nam drogę
i oddał w posiadanie część tej pięknej ziemi w swojej Diecezji dla naszej fundacji.
Dzięki Bożej Opatrzności klaryski ponownie wpisują się w historię Sandomierza.

 

Przed ośmiu wiekami właśnie to miasto gościnnie przyjęło bł. Salomeę Piastównę, która
w ufundowanym przez swego brata Bolesława Wstydliwego (męża św. Kingi - też klaryski) klasztorze przyjęła habit klariański.
Pierwsza polska klaryska wraz z kilkoma siostrami przybyłymi z Pragi Czeskiej utworzyły wspólnotę, która na przestrzeni wieków rozrosła się w potężną gałąź obejmującego dziś sześć klasztorów: Kraków, Stary Sącz, Miedniewice, Sitaniec, Skaryszew i najmłodszy dom zakonny
w Sandomierzu.

 

Skaryszew, skąd przyjechałyśmy nosi ślady obecności bł. Salomei. Prowadzone - jak wierzymy - jej duchem, pragniemy dopisać kolejne karty historii poprzez modlitwę i ofiarę służąc Bogu, Ojczyźnie i Kościołowi, szczególnie sandomierskiemu (teraz już naszemu).

 

To co nas wyróżnia wśród osób konsekrowanych w diecezji to klauzura. Jest to szczególny sposób przebywania z Panem, uczestniczenia w wyniszczaniu się Chrystusa przez radykalne ubóstwo, którego wyrazem jest wyrzeczenie się nie tylko rzeczy, ale także przestrzeni, kontaktów z ludźmi i wielu dóbr stworzonych jednocząc się z płodną ciszą Słowa na Krzyżu.
Tak, jak Maryja w Wieczerniku swoją modlitewną obecnością strzegła w swym sercu początków Kościoła, tak kochającemu sercu i złożonym dłoniom mniszek klauzurowych powierzana jest wędrówka Kościoła.
Kontemplacja piękna Boga to nasze dziedzictwo, nasz program życia, nasz sposób obecności
w Kościele. Krocząc drogami czasu wpatrujemy się w przyszłe zjednoczenie wszystkiego
w Chrystusie.


Myślą i sercem trwamy przy Chrystusie i Jego Niepokalanej Matce.

 

 

 

by APATHEIA© 2011 for Klaryski Sandomierz©